Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam bardzo fajny żel do przedłużania paznokci.

Kupiłam go na aliexpress tutaj

Z tego co wiem marka Canni jest również dostępna w Polsce.

Może zacznę od tego, że nie używam żelu regularnie. Mogę na palcach u dłoni zliczyć ile razy przedłużałam, zatem nie mam jakiejś wielkiej wprawy 🙂 Jeśli nie wiecie jak powinny wyglądać prawidłowo przedłużone paznokcie – nie sugerujcie się moimi zdjęciami i opisanym sposobem. A jeśli wiecie, to proszę wybaczcie mi wszystkie błędy 🙂 

Na żel czekałam baaardzo długo, ponad 3 miesiące, ale nie zakładałam sporu, prosiłam o przedłużenie ochrony, ponieważ była to przesyłka rejestrowana i wiedziałam, że w końcu kiedyś dojdzie. Niestety „nakrętka” od żelu przyszła cała połamana, na szczęście była to tylko taka nakładka, więc nic się nie wylało i mogę normalnie zakręcać żel. 

Wybrałam nr 309 i jest to piękny pudrowy róż. Idealny do słabo kryjących lakierów hybrydowych, fajnie podbija kolory. Żel ma pojemność 15ml, przedłużałam nim raz, po tym dwa razy wypełniałam odrost – zużyłam około połowę opakowania. 

Żel Canni jest średniogęsty, fajnie się go nakłada, poziomowanie to bajka, ale niestety potrafi spływać na skórki z prędkością światła. Żeby sobie z tym poradzić najlepiej utwardzać po jednym – maksymalnie dwa palce. Podobno można też kombinować ze schładzaniem żelu w lodówce/zamrażarce, ale nie próbowałam.

Żel  doszedł do mnie akurat złamałam jeden z moich dosyć już długich naturalnych paznokci, było to przed świętami, więc idealny czas żeby przetestować nowy nabytek. 

Paznokcie przedłużałam na szablonie. Na zmatowioną płytkę nałożyłam Ph Bond Gelish , potem cieniutką warstwę bazy hybrydowej Mshare – trik z bazą wyczytałam gdzieś na grupach paznokciowych, ma ona sprawić, że żel nie będzie się zapowietrzał i rzeczywiście to działa.  Podłożyłam szablon i nałożyłam pierwszą warstwę żelu budującą szkielet. Utwardziłam w lampie Sun5 48w przez minutę. Odkleiłam szablony, przemyłam cleanerem i przystąpiłam do opiłowania kształtu. Na szczęście żel Canni jest bardzo fajny w obróbce, nie trzeba się jakoś strasznie namachać pilnikiem. Po odpyleniu i przemyciu cleanerem nałożyłam kolejną warstwę żelu, którą chciałam zbudować słynną krzywą C, po utwardzeniu kolejne poprawki pilnikiem i na to już dalej nałożyłam lakiery hybrydowe.  Nie traktujcie tego opisu jako instrukcja obsługi, to raczej taka informacja dla osób, które pytają „czy ten żel wystarczy żeby przedłużyć paznokcie, czy coś jeszcze trzeba użyć?” 🙂 Paznokcie po użyciu tego żelu były twarde jak kamień, czytałam gdzieś, że Canni reaguje na aceton, a takie żele zazwyczaj są bardziej „miękkie”, więc zostałam bardzo miło  zaskoczona. Wcześniej miałam styczność z żelem silikonowym Inails no i jednak paznokcie nim przedłużone trochę się wyginały, przyprawiało mnie to o lekki dyskomfort. 

Kiedy patrzę teraz na zdjęcie poniżej, widzę dużo błędów i poprawiłabym wiele rzeczy. Mam nadzieję, że przy kolejnym przedłużaniu wyjdzie mi o wiele lepiej, chociaż nie wiem kiedy się skuszę na następny raz, bo jednak jest to strasznie czasochłonne i po jednej dłoni już wymiękam :p  zdecydowanie wolę swoje naturalne paznokcie 🙂 

W trakcie:

z hybrydą:

Co do trwałości muszę przyznać, że żel Canni spisał się REWELACYJNIE. Między świętami a sylwestrem nie miałam za bardzo czasu na zmiany manicure, paznokcie przeżyły ostry hardkor przy malowaniu ścian i składaniu mebli. Nic się nie złamało, nie odeszło, nie zapowietrzyło. Jestem z niego bardzo, bardzo zadowolona 🙂 

 

Leave a Reply

3 Replies to “Żel budujący Canni

  1. Ja żeli nie używam, wielbię tylko hydrydy z aliexpress:) trafiłam do ciebie z grupy na fejsie 🙂 I mam prośbę, jeśli możesz to zaakceptuj mnie do grup na facebooku właśnie:) (Marta Flis) Będę ogromnie wdzięczna 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz